Dziś musiałam wybrać się aż na same Kabaty, czyli zupelnie w odwrotną stronę niż zazyczaj (najczęściej jeżdżę na Bielany). Z tej okazji mała fotorelacja z warszawskiej metrostrady.
Na początek stacja Centrum. Brak artyzmu rzuca się tu nachalnie prosto w oczy. Żołte (no dobra powiedzmy sobie prawdę - w kolorze niemowlęcej kupy), przebrzydłe kafelki powodują u mnie ilekroć tam jestem (średnio raz dziennie) wstrząs estetyczny, objawiający się kwaśną miną. Mimo to nawet polubiłam tę stację – głównie za moją ukochaną Komikslandię w pasażu na antresoli.
A tu widok na ludzi, wsiadających do wagoników metra:
A tu pusta, poranna, emanująca mrocznością stacja Kabaty. Dziś byłam tam po raz pierwszy i powiem szczerze – wrażenia całkiem przyjemne
.
A teraz cichy i szary Imielin. Bardzo blisko stacji znajduje się Multikino (dzięki Bogu tu jest taniej niż w Złotych Tarasach – bilet studencki 17 zł). Sprawdziłam repertuar ot tak, z ciekawości, ale nic mnie jakoś nie zachęciło. Ostatnio robią filmy na jedno kopyto – jak nie fantastyka, to tandetny horror, Shrek 7 i 1/2, albo komedia z podtekstami – no, w ostateczności „Zmierzch”. Ale wracając do stacji Imielin: zdaje się, że to jedna z tych ładniejszych. Robi dobre wrażenie, tylko pani w toalecie nie dość, że pobiera złotówkę przy wejściu, to jeszcze jest niemiła.

Szara stacja Imilin
Na koniec znaczek metra widziany z dołu i to tyle na dziś



Jeśli chodzi o kina, to zdecydowanie bardziej polecam Muranów, Lunę i Kinotekę – tam i ceny lepsze i filmy ambitniejsze bywają
No właśnie przerzuciłam się na Kinotekę, też centrum, a ceny niższe.